Polska przestaje być wyborem cenowym w globalnym IT. Staje się wyborem strategicznym. Monday.com, Asana, Snowflake – to tylko trzy przykłady globalnych firm technologicznych, które w ostatnich latach otworzyły w Polsce nie działy wsparcia, ale pełne centra R&D z realnym wpływem na produkt i architekturę. Kraków w 2024 roku przyciągnął 15 nowych globalnych graczy technologicznych. 84% tamtejszych specjalistów IT pracuje dziś dla firm zagranicznych.

Jednocześnie polskie firmy IT same zaczynają kupować zachodnie podmioty. To odwrócenie kierunku przepływu kapitału, które jeszcze pięć lat temu byłoby trudne do wyobrażenia.

Mateusz Smoczyński, Co-founder i Tech Recruitment Expert w Team Up Recruitment, obserwuje tę zmianę bezpośrednio: w typach ról i projektów, które trafiają do agencji od klientów krajowych i zagranicznych. W tym artykule opisuje, co napędza nową pozycję Polski w globalnym IT i co oznacza to dla rynku pracy oraz modeli biznesowych firm technologicznych.

Agenda artykułu:

1. Od body-shopu do centrów R&D: nowy typ obecności globalnych graczy w Polsce

2. Software house’y w kryzysie tożsamości: koniec konkurowania wyłącznie ceną

3. Polskie firmy kupują zachodnie: zmiana kierunku przepływu kapitału w sektorze IT

4. Polska jako symbol nowej Europy: sygnały z ekosystemu startupowego

5. Predykcja: Polska jako wybór strategiczny, nie cenowy

Od body-shopu do centrów R&D: nowy typ obecności globalnych graczy w Polsce

Przez lata Polska wygrywała jednym argumentem: jesteśmy tańsi. I to działało. Całkiem długo zresztą. Problem w tym, że Indie i Wietnam są jeszcze tańsze i to też działało przez chwilę. Rotacja sięgająca 20–30% oraz problemy z ownership projektu sprawiają, że ten rachunek coraz rzadziej się klientom opłaca.

– Mateusz Smoczyński, Co-founder & Tech Recruitment Expert, Team Up Recruitment

W Team Up widzimy tę zmianę bardzo wyraźnie w typach ról i projektów, które trafiają do nas od klientów. Coraz częściej nie są to już pojedyncze rekrutacje „na wsparcie zespołu”, ale procesy związane z budową lub rozwojem centrów R&D w Polsce. Co ważne, mówimy o firmach, które jeszcze kilka lat temu niekoniecznie traktowały Polskę jako lokalizację dla strategicznych zespołów produktowych czy inżynieryjnych.

Przez długi czas Polska była postrzegana głównie jako atrakcyjny rynek talentów technologicznych, ale często w modelu wykonawczym: outsourcing, body leasing, dostarczanie kompetencji do projektów prowadzonych gdzie indziej. Dziś ten obraz wyraźnie się zmienia. Coraz więcej globalnych firm nie chce tylko „wynająć rąk do pracy”. Chce budować tutaj zespoły, które mają realny wpływ na produkt, architekturę, decyzje technologiczne i rozwój kluczowych obszarów biznesu.

Widać to po ruchach dużych graczy technologicznych. Monday.com otworzył swój warszawski hub R&D w 2022 roku. W 2023 roku podobny krok wykonała Asana. Snowflake poszedł jeszcze dalej, przejmując polski software house Pragmatists, żeby włączyć do organizacji gotowy, doświadczony zespół inżynierów i na tej bazie rozwijać swoje centrum w Warszawie. Dziś firma zajmuje ponad 7 000 m² powierzchni w Lixa C, co dobrze pokazuje skalę tej inwestycji.

Podobny trend widać poza Warszawą. Sam Kraków przyciągnął w 2024 roku 15 nowych globalnych graczy technologicznych, a 84% tamtejszych specjalistów IT pracuje dziś dla firm zagranicznych. To nie jest już pojedyncza fala zainteresowania, ale strukturalna zmiana w tym, jak globalne organizacje patrzą na polski rynek talentów.

Lista firm, które budują lub rozwijają w Polsce zaawansowane zespoły technologiczne, stale rośnie. I jest już zbyt długa, żeby traktować ją jako ciekawostkę. To raczej sygnał, że Polska coraz mocniej przesuwa się z pozycji rynku dostarczającego kompetencje do pozycji miejsca, w którym powstają ważne decyzje technologiczne, produktowe i inżynieryjne.

Dla rekrutacji oznacza to dużą zmianę. Firmy nie szukają już wyłącznie developerów do realizacji określonych zadań. Coraz częściej szukają osób, które będą współtworzyć produkt, budować zespoły, przejmować ownership i działać w międzynarodowym środowisku R&D. A to zupełnie inny poziom oczekiwań wobec kandydatów, procesu rekrutacyjnego i jakości doradztwa po stronie partnera rekrutacyjnego.

Software house’y w kryzysie tożsamości: koniec konkurowania wyłącznie ceną

Tymczasem software house’y, które przez ostatnie lata konkurowały głównie ceną, dostępnością zespołów i szybkością dowiezienia projektu, dziś stają przed realnym problemem tożsamości. Model oparty na prostym „dostarczaniu developerów” coraz trudniej broni się w sytuacji, w której klienci mocniej kontrolują budżety, częściej automatyzują pracę i oczekują nie tylko wykonania, ale też odpowiedzialności za efekt biznesowy.

Część software house’ów próbuje więc przepisać swoją pozycję na rynku. Zamiast komunikować się jako dostawcy mocy przerobowych, zaczynają budować narrację wokół specjalizacji, produktu, konsultingu technologicznego albo własnego IP. To nie jest łatwa zmiana, bo wymaga nie tylko innego marketingu, ale też innego modelu operacyjnego: większej odpowiedzialności za rezultat, mocniejszych kompetencji eksperckich i zdolności do pracy bliżej biznesu klienta.

Najlepszym przykładem takiej transformacji jest historia, która wyszła z Polski. Vue Storefront zaczął jako wewnętrzny projekt R&D w Divante, później stał się jednym z najpopularniejszych open source’owych frontendów dla e-commerce na świecie, dostał się do Y Combinatora i ostatecznie rozwinął jako samodzielna spółka. To pokazuje kierunek, który część graczy próbuje dziś powtórzyć: wyjść z modelu usługowego i zbudować własny produkt, platformę albo technologię, która pozwala skalować wartość inaczej niż przez dokładanie kolejnych osób do projektu.

Nisze technologiczne, dla których cena nie jest głównym argumentem

Nie każdej firmie uda się jednak przejść taką drogę. Budowanie produktu wymaga kapitału, cierpliwości, kompetencji sprzedażowych i gotowości do ryzyka, którego klasyczny software house często wcześniej nie ponosił. Dlatego wiele firm wybiera inną ścieżkę: szukanie wyspecjalizowanych nisz, w których nadal można zbudować silną pozycję bez wchodzenia w wojnę cenową.

Takimi obszarami są dziś między innymi cyberbezpieczeństwo, blockchain, compliance, data governance czy wdrożenia związane z regulacjami technologicznymi. W Europie szczególnie istotne są AI Act i GDPR, które realnie zwiększają popyt na kompetencje łączące technologię, bezpieczeństwo, prawo i zarządzanie ryzykiem. W tych segmentach klient nie kupuje już wyłącznie godzin developerskich. Kupuje zaufanie, odpowiedzialność, znajomość regulacji i zdolność przełożenia złożonych wymagań na działające rozwiązania.

To oznacza, że przyszłość software house’ów nie będzie jednorodna. Część firm pozostanie w modelu body leasingu i będzie konkurować efektywnością kosztową. Część spróbuje przesunąć się w stronę konsultingu, R&D lub produktów własnych. A część będzie budować przewagę w wąskich, regulowanych i trudnych technologicznie obszarach, gdzie sama cena nie jest już głównym kryterium wyboru partnera.

Polskie firmy kupują zachodnie: zmiana kierunku przepływu kapitału w sektorze IT

Jednym z najciekawszych sygnałów zmiany w polskim sektorze IT jest dziś nie tylko napływ zachodnich inwestycji do Polski, ale też coraz wyraźniejszy ruch w drugą stronę. Polskie firmy technologiczne nie ograniczają się już do roli lokalnych dostawców usług IT czy zaplecza developerskiego dla zagranicznych organizacji. Coraz częściej same wychodzą na rynki międzynarodowe, budują obecność w Europie Zachodniej i przejmują podmioty, które dają im dostęp do nowych klientów, kompetencji oraz lokalnego know-how.

Dobrym przykładem jest Spyrosoft, wrocławska spółka technologiczna notowana na GPW, która w marcu 2026 roku sfinalizowała przejęcie MD Consulting GmbH w Bawarii. Firma współpracuje z takimi klientami jak Lidl, AOK czy Dekra, dlatego dla Spyrosoftu ta akwizycja oznacza znacznie więcej niż rozszerzenie portfolio usług. To przede wszystkim strategiczne wejście głębiej na rynek DACH, czyli jeden z najważniejszych i najbardziej wymagających rynków dla firm IT w Europie.

Takie transakcje pokazują, że polskie IT dojrzewa biznesowo. Nie chodzi już wyłącznie o konkurowanie jakością kodu, dostępnością specjalistów czy atrakcyjniejszym kosztem pracy. Coraz większe znaczenie ma zdolność do budowania relacji z klientami enterprise, rozumienia lokalnych realiów biznesowych, prowadzenia złożonych projektów technologicznych oraz skalowania usług na rynkach o wyższych wymaganiach regulacyjnych i operacyjnych.

To inny rodzaj sygnału niż kolejny raport o atrakcyjności inwestycyjnej Polski. Pokazuje, że Polska przestaje być wyłącznie miejscem, do którego globalne firmy technologiczne przenoszą wybrane kompetencje. Coraz częściej staje się rynkiem, z którego wychodzą organizacje gotowe aktywnie konkurować za granicą, kupować relacje biznesowe, lokalną obecność i dostęp do bardziej dojrzałych klientów.

Ekspansja zagraniczna zmienia profil kompetencji w IT

Dla rynku pracy IT w Polsce oznacza to istotną zmianę w profilu poszukiwanych kompetencji. Wciąż ważne są mocne umiejętności techniczne, ale coraz częściej nie wystarczają same w sobie. Firmy rozwijające się międzynarodowo potrzebują specjalistów, którzy potrafią pracować w złożonych strukturach, rozumieją kontekst biznesowy, biorą odpowiedzialność za delivery i potrafią współpracować z klientami z różnych rynków.

W praktyce rośnie więc znaczenie kompetencji związanych z integracją zespołów po akwizycji, zarządzaniem zmianą, sprzedażą enterprise, prowadzeniem projektów w środowisku międzynarodowym oraz komunikacją między technologią a biznesem. To ważna informacja również dla rekrutacji IT. Procesy rekrutacyjne w takich organizacjach coraz rzadziej dotyczą wyłącznie dopasowania technologicznego. Coraz częściej wymagają oceny dojrzałości biznesowej, ownershipu, doświadczenia w pracy z globalnymi klientami i zdolności do działania w wielokulturowym środowisku.

Właśnie dlatego ekspansja polskich firm technologicznych za granicę będzie wpływać nie tylko na pozycję Polski na mapie globalnego IT, ale też na sposób, w jaki firmy będą budować zespoły, definiować role i prowadzić rekrutację specjalistów IT w kolejnych latach.

Polska jako symbol nowej Europy: sygnały z ekosystemu startupowego

Zmianę pozycji Polski w globalnym IT widać nie tylko po inwestycjach dużych firm technologicznych czy rosnącej liczbie centrów R&D. Coraz mocniejszym sygnałem jest również dojrzewanie polskiego ekosystemu startupowego, który przestaje być traktowany jako peryferyjny względem zachodniej Europy. Polska coraz częściej pojawia się w międzynarodowych rozmowach nie jako rynek „wschodzący”, ale jako jeden z ważniejszych punktów na technologicznej mapie regionu CEE.

Na Web Summit w Lizbonie w 2025 roku Paddy Cosgrave mówił, że Polska staje się symbolem nowej Europy: ambitnej, zmotywowanej i coraz pewniejszej swojej pozycji. I nie była to wyłącznie konferencyjna metafora. Rekordowa reprezentacja polskich startupów, większa niż delegacje wielu zachodnich rynków, dobrze pokazała, że polskie firmy technologiczne coraz odważniej wychodzą poza lokalny kontekst i zaczynają rywalizować o uwagę inwestorów, klientów oraz talentów na globalnym poziomie.

Od specjalistów IT do founderów: zmiana ambicji na rynku technologicznym

Ten trend dobrze uzupełniają dane z LinkedIna, który odnotował znaczący wzrost liczby osób z tytułem „founder” w naszym regionie. To ważny sygnał, bo pokazuje zmianę ambicji zawodowych wśród specjalistów technologicznych. Coraz więcej osób nie tylko pracuje dla globalnych organizacji, ale też samodzielnie buduje produkty, spółki i zespoły. Innymi słowy: polski rynek IT nie jest już wyłącznie miejscem, w którym zagraniczne firmy szukają inżynierów. Coraz częściej jest też miejscem, z którego wychodzą nowe produkty, technologie i modele biznesowe.

Dla rynku pracy IT w Polsce oznacza to kolejną zmianę w układzie sił. Obok globalnych centrów R&D, software house’ów i firm usługowych coraz większą rolę zaczynają odgrywać startupy oraz scale-upy, które same tworzą technologię, pozyskują kapitał i konkurują o tych samych kandydatów co międzynarodowe organizacje. To sprawia, że rekrutacja IT staje się bardziej wymagająca: specjaliści technologiczni mają więcej możliwości wyboru, a firmy muszą coraz wyraźniej pokazywać nie tylko wynagrodzenie, ale też sens produktu, wpływ na decyzje, kulturę pracy i perspektywę rozwoju.

W praktyce oznacza to rosnące znaczenie kompetencji, które wykraczają poza samą technologię. Startupy i scale-upy potrzebują osób, które potrafią działać w zmiennym środowisku, brać ownership, szybko przechodzić od pomysłu do wdrożenia i rozumieć wpływ swojej pracy na produkt oraz biznes. Dla firm rekrutujących specjalistów IT oznacza to konieczność bardziej precyzyjnego definiowania ról i lepszego rozumienia motywacji kandydatów, szczególnie tych, którzy wybierają między stabilnością dużej organizacji a dynamiką młodej firmy technologicznej.

Rosnący ekosystem startupowy w Polsce i regionie CEE jest więc ważny nie tylko dla inwestorów czy founderów. To także istotny sygnał dla całego rynku pracy IT. Pokazuje, że Polska coraz mniej przypomina zaplecze wykonawcze dla globalnych firm, a coraz bardziej staje się środowiskiem, w którym powstają własne produkty, rozwijają się zespoły technologiczne i buduje się realna konkurencja o najlepszych specjalistów.

Predykcja: Polska jako wybór strategiczny, nie cenowy

Przez lata wiele projektów technologicznych trafiało do Polski głównie dlatego, że była atrakcyjna kosztowo na tle Europy Zachodniej. Dobre kompetencje techniczne, niższe koszty zatrudnienia i duża dostępność specjalistów IT tworzyły prosty, łatwy do obrony argument biznesowy. Polska była postrzegana jako rynek, który pozwalał szybko budować zespoły developerskie, zwiększać moce projektowe i realizować prace technologiczne w korzystniejszym modelu kosztowym.

Dziś ta logika coraz wyraźniej się zmienia. Oczywiście koszt nadal ma znaczenie, ale przestaje być głównym powodem, dla którego globalne firmy technologiczne patrzą na Polskę. Coraz częściej w rozmowach z klientami pojawiają się inne argumenty: dojrzały ekosystem technologiczny, stabilność rynku, wysoka jakość inżynierów, doświadczenie w pracy z międzynarodowymi organizacjami oraz zdolność do budowania zespołów, które nie tylko wykonują zadania, ale realnie współtworzą produkt.

Najlepiej widać to nie w raportach, ale w codziennych rozmowach z firmami, które planują rekrutacje IT w Polsce albo rozwijają tu swoje centra R&D. Coraz częściej słyszę: Polska, bo ekosystem. Polska, bo stabilność. Polska, bo jakość. Polska, bo zespoły technologiczne potrafią pracować blisko biznesu, brać ownership i odnajdywać się w globalnych strukturach.

To dla mnie jeden z najmocniejszych sygnałów, że rynek IT w Polsce przesuwa się z modelu kosztowego w stronę modelu jakościowego. Nie chodzi już tylko o to, żeby znaleźć dobrych specjalistów taniej niż w Berlinie, Londynie czy Amsterdamie. Chodzi o to, żeby zbudować w Polsce zespół, który będzie miał realny wpływ na architekturę, rozwój produktu, decyzje technologiczne i skalowanie biznesu.

W 2026 roku Polska będzie więc coraz częściej wybierana nie jako „tańsza alternatywa”, ale jako strategiczna lokalizacja dla firm technologicznych. Miejsce, w którym można budować dojrzałe zespoły R&D, rozwijać kompetencje produktowe i tworzyć struktury mające realny wpływ na kierunek rozwoju globalnych organizacji.

Polska przestaje być wyborem cenowym, a staje się wyborem strategicznym. To zmiana, której nie widać jeszcze w większości raportów, ale słychać ją w rozmowach z klientami.

– Mateusz Smoczyński, Co-founder, Team Up Recruitment

Polska w 2026 roku jest już innym rynkiem IT niż jeszcze pięć lat temu. Coraz trudniej opisywać ją wyłącznie jako tańsze zaplecze talentów dla Zachodu. Dziś to także miejsce, w którym globalne organizacje budują strategiczne zespoły technologiczne, rozwijają produkty i podejmują decyzje wpływające na architekturę, roadmapę oraz kierunek rozwoju biznesu.

Dla specjalistów IT oznacza to większy dostęp do ról z realnym ownershipem, pracą w międzynarodowym środowisku i wpływem na produkt, często bez konieczności relokacji. Dla firm to jednocześnie szansa i wyzwanie. Rynek IT w Polsce staje się coraz bardziej konkurencyjny, a sam argument kosztowy coraz rzadziej wystarcza, żeby przyciągnąć i zatrzymać najlepszych kandydatów.

Zmiana dotyczy również software house’ów, które muszą coraz wyraźniej odpowiedzieć sobie na pytanie, czym chcą konkurować. Firmy, które znajdą niszę opartą na specjalizacji, regulacjach, konsultingu technologicznym lub własnym IP, mogą zbudować silną pozycję w nowym układzie rynku. Te, które pozostaną wyłącznie przy modelu cenowym, będą coraz częściej konkurować z rynkami, które zawsze będą w stanie zaoferować niższy koszt.

W ostatniej części serii podsumujemy trzy strukturalne siły, które będą kształtować rynek IT w kolejnych latach: regulacje, dług technologiczny i nowy język oceny kandydatów oparty na efekcie biznesowym.